• Adrian Walczyk

Co zrobić, gdy coś pójdzie nie tak podczas występu?

Aktualizacja: 15 mar 2019


- Panie Adrianie, mamy mały problem - często słyszę od organizatorów w trakcie imprezy. - To nie problem, lecz wyzwanie - odpowiadam z uśmiechem i zaglądam do rękawa, żeby sprawdzić jakie asy mi pozostały.


Imprezy mają to do siebie, że zawsze podczas ich trwania coś się posypie. Na etapie przygotowań nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. I szczerze mówiąc - mnie się to bardzo podoba. Bo przecież spontany są najlepsze i na długo pozostają w pamięci.

Najczęstszym problemem, przepraszam - wyzwaniem, jest ruchomy program wydarzenia. Organizator założył x minut na próbę zespołu Y, ale w gitarze pękła struna, drumer zapomniał pałeczek z samochodu, a akustykowi zrestartował się kontroler. Czas na nasze nieszczęście nie chce się zatrzymać i tym sposobem powstaje obsuwa. Ludzie czekają, nic się nie dzieje, nuda... Spokojnie. Dobry konferansjer zawsze ma w zanadrzu Plan B, który wciela w życie podczas losowych sytuacji. I o tym będzie w tym wpisie.


Co mnie może zaskoczyć?


Przedostatnie pytanie na liście przygotowań do imprezy. Czytając harmonogram wydarzenia warto odnotować sobie, bazując na doświadczeniu, momenty, w których coś się może posypać. Musimy umieć na nie reagować. Żadna impreza nie lubi przecież nieuzasadnionej ciszy. Cisza jest zła. Cisza jest nuda. Cisza budzi niepokój. W takich sytuacjach powinien się wykazać konferansjer. Poniżej kilka przykładów.


Podczas jednej z imprez plenerowych nagle rozpętała się gwałtowna burza. Ulewa nie oszczędzała nikogo i niczego. Pech chciał, że zalała również wzmacniacz od gitary głównej gwiazdy wieczoru, która za chwilę miała wystąpić na scenie. Ludzie schowani w namiocie. Czekają na tęczę i na koncert. Po 15 minutach na niebie nie było śladu ani jednej chmury. Publiczność zaczęła się gromadzić przed sceną. Podchodzi do mnie organizator i mówi: - Adrian musisz zająć ludzi przez 40 minut. W tym czasie gitarzysta pojedzie do hotelu po nowy wzmacniacz i rozpoczniemy koncert.


Uwielbiam takie akcje :D 40 minut to stanowczo za dużo czasu, żeby wyczytywać listę sponsorów, partnerów, ubierając to w piękne historie. 40 minut to stanowczo za długo, żeby przypomnieć o programie imprezy. Nie ma wyjścia. Trzeba animować. No i animowaliśmy. Były tańce z parasolkami, wybieraliśmy najładniejszą parasolkę festiwalu, robiliśmy quizy z nagrodami, naprędce zaaranżowałem konkurs "Randki w ciemno" z romantycznym tańcem w błocie. W oka mgnieniu gwiazda wieczoru zgłosiła gotowość do koncertu, a publiczność... świetnie się bawiła. Rozumiała skąd ta obsuwa. Natura nie wybiera przecież kiedy wolno jej popadać, a kiedy nie.


Podczas nieoczekiwanych sytuacji każdy z nas powinien mieć przygotowany Plan B - jak zająć gości, gdy coś się wysypie. Nikt z nas nie jest Nostradamusem, żeby wszystko przewidzieć, ale... czy nie warto poświęcić nieco więcej czasu podczas przygotowań do imprezy, żeby w efekcie być gotowym na wszystko? Warto. Klienci na pewno to docenią.


Koniec części piątej.


Event&Media                         

Adrian Walczyk                     

NIP: 899-261-28-96

Tel. 605 365 400

E-mail: adrian.walczyk@gmail.com

  • Facebook Social Ikona
  • Instagram Ikona społeczna