• Adrian Walczyk

Moje serce jest zielone - #VolleyWrocław


- Adrian, nie wiem właściwie jak Cię o to poprosić, ale czy mógłbyś w swoim stylu powiedzieć "coś", zrobić "coś", może "coś" zagrać naszym dziewczynom. Bądź, jak zawsze, naszym siódmym zawodnikiem. Potrzebujemy Twojego wsparcia - tymi słowami przywitał się ze mną trener Marek Solarewicz chwilę przed decydującym meczem z KSZO. Spojrzałem na kontroler, podniosłem wzrok na rozgrzewające się dziewczyny, na gotowych kibiców ubranych w zielone barwy, wziąłem do ręki mikrofon i zacząłem swój najważniejszy mecz w karierze. Choć nie mogłem wyjść z kibicami na boisko, musiałem zrobić wszystko, by dziewczyny czuły naszą obecność.



Słownikowa definicja spikera ogranicza naszą pracę do reagowania w czasie rzeczywistym na sytuacje boiskowe. Do tego trzeba dorzucić energiczną prezentację drużyn przy dobrej nutce i właściwie to tyle. O nie... Zupełnie nie w moim stylu.


Kiedy cztery lata temu zadzwonił telefon z propozycją współpracy z ówczesnym klubem Impel Wrocław, moje serce zabiło znacznie mocniej, niż w przypadku innych zleceń. Siatkówka zajmuje bowiem w moim życiu miejsce szczególne. Podpisując umowę z klubem wiedziałem, że decyduję się na coś znacznie poważniejszego i trwalszego. Może się to wydać śmieszne, ale traktowałem to poniekąd jako sakramentalne "TAK". Tak - będę z drużyną na dobre i na złe, nie tylko słowem, komentarzem, ale całym sobą. Będę z drużyną świętował sukcesy i będę razem opłakiwał porażki, by potem mobilizować się nawzajem do kolejnych sukcesów - mniejszych lub większych. Moje "tak" oznacza również przynależność do drużyny do samego końca. Oferty długofalowej współpracy z innym klubem siatkarskim nie wchodzą w grę. Dziękuję, ale moje serducho jest zielone! Moje serce należy do #VolleyWrocław.


Mam nadzieję, że słychać to podczas każdego meczu. Nie wiem czy któryś z moich kolegów po fachu dostał tyle upomnień od komisarza za stronniczość. Na szczęście zawsze z uśmiechem. Nie zmienię się. Zza konsoli didżejskiej, z mikrofonem w ręce, zrobię wszystko, by pomóc mojej drużynie na boisku, oczywiście w zgodzie z duchem fair play. Często jestem pytany skąd się biorą w mojej głowie utwory, które zgodnie z tradycją powstają co roku dla naszych dziewczyn, skąd się biorą komentarze pełne emocji podczas meczu, skąd się bierze moja energia? Czy nie boję się negatywnych komentarzy i tego, że zostanę wyśmiany? Bo na innych halach tak się nie robi. Nie boję się. A to wszystko bierze się z serca. Nikt mi przecież nie każe w określony sposób wykonywać swojej pracy. Nikt mi nie narzuca kiedy i jak mam stworzyć kawałek. Ja po prostu inaczej nie umiem. Nic nie daje mi większej satysfakcji jak potęgowanie emocji boiskowych. Uwielbiam je przenosić na trybuny - słowem i muzyką.


Dobiegający końca sezon 2018/2019 jeszcze bardziej umocnił moją więź z klubem. Wszystkie problemy, na które natrafialiśmy od samego początku - finansowe, sponsorskie, kadrowe (kontuzje), lokalizacyjne - to tylko małe przeszkody, które pokonaliśmy w drodze do celu. Razem! Dzięki silnemu wsparciu ludzi, którym losy siatkówki we Wrocławiu nie są obojętne, przetrwaliśmy kryzys. Narzekający kibic spyta - z czego się cieszysz? Prawie spadliśmy z ligi. Cieszę się mój drogi z wewnętrznej siły, jaką ma ta DRUŻYNA. Mimo wszelkich przeciwności dopięliśmy swego, czego najlepszym przykładem jest ostatni mecz z KSZO.


Przegrywamy 0:2 decydujący mecz. W przerwie pomiędzy setami nasi trenerzy wychodzą z dziewczynami z hali. Nie wiem, jakie padły tam słowa, ale na trzecią odsłonę wróciła inna drużyna. Wygrywamy. 1:2. W czwartym secie przegrywamy 21:23, jedną nogą jesteśmy w barażach. Kibice nieprzerwanie dopingują swój zespół, odpalam z kontrolera kawałek #VolleyWrocław, który powstał właśnie dla takich chwil, skaczę po scenie z mikrofonem, dodając dziewczynom wiary w zwycięstwo... wygrywamy. W tie breaku pełna dominacja wrocławskiej drużyny. Wygrywamy 3:2 przegrany mecz. Z czego się cieszę? Teraz już chyba rozumiesz.


Z całego zielonego serducha pragnę podziękować wszystkim kibicom wrocławskiej drużyny. Martin, Zbyszek, Darek, Karol, Bernard, Andrzej, Sławek (chłopie, nawet nie wiesz jak się ucieszyłem, widząc Cię znowu z bębnem. Nic nie może nas powstrzymywać w kibicowaniu naszej drużynie. Żadne konflikty)!


Prezesie - dziękuje za zaufanie!

Krystianie - jesteś człowiekiem orkiestrą. Dziękuję Ci za wszystkie rozmowy! Te po nocach i za dnia!


Dziewczyny i trenerzy - jesteście wspaniali i mam nadzieję, że bez względu na to, czy zostaniecie we Wrocławiu, czy wyjedziecie grać lub trenować w innych klubach, zawsze będziecie dobrze wspominać Wrocław.

Filipie - dziękuję za trzy lata współpracy!


Dopóki zdrowie i prezes pozwolą będę z #VolleyWrocław zawsze - z mikrofonem lub bez niego.






Event&Media                         

Adrian Walczyk                     

NIP: 899-261-28-96

Tel. 605 365 400

E-mail: adrian.walczyk@gmail.com

  • Facebook Social Ikona
  • Instagram Ikona społeczna